Rakobuty made in Poland

image

Wspinanie drytoolowe to sport narzędziowy, co oznacza, że wyniki są związane bezpośrednio ze sprzętem jakiego używasz. O ile kwestia dziab jest prosta do ogarnięcia w tym kraju (choć kosztowna) o tyle sprawa butów już nie. Standardowe rakobuty mają wiele zalet: wygodne, ciepłe, dobrze trzymają piętę. Niestety mają też dwie duże wady:
– cenę
– nieobecność na rodzimym rynku.
Ta druga cecha sprawia, że szczęśliwych posiadaczy firmowych rakobutów w Polsce można policzyć na palcach obu dłoni.
Żyjąc w kraju trzeciego świata, gdzie producentom sprzętu wspinaczkowego „nie opłaca się” dystrybucja rakobutów, gdyż rynek zbytu jest niewielki, trzeba sobie jakoś radzić.
Wychodząc naprzeciw potrzebom drytoolowców Rzeszowska Kuźnia Szpeju zaczęła produkować raczki (wyrób artystyczny!), które były podstawą do stworzenia rakobutów z serii: home edition. Pierwsze raczki zamówiłam jakoś w listopadzie 2013r.

image
Wymiana starego na nowe, raczki ozdobne, Kuźnia Szpeju, fot. Borys

image
Model 2014 – raczki ozdobne, Kuźnia Szpeju, fot. Borys

Postanowiłam przerobić samodzielnie swoje stare buty wspinaczkowe. W doborowym towarzystwie i przy akompaniamencie odpowiednich trunków powstały moje pierwsze rakobuty – zbyt słabo usztywnione matą szklaną, całkowicie nieocieplane, ale lekkie. Zmiana z butów skórzanych z rakami na moje home-made była niewyobrażalna. Z tym zestawem pojechałam na pierwsze zawody panelowe: do Bratysławy i Brna.
Różnica między wspinaniem w ogródkach drytoolowych a sztuczną ścianą polega głównie na stopniach. W skałach są to dziurki, w ktore wstawiamy pierwszego zęba, na ścianie jest to panel w który się kopie. W związku z tym po powrocie z zawodów zadzwoniłam do Janka Mondzelewskiego i jeszcze przed Pucharem przygotował mi specjalną parę zębów „zawodowych” – cieńszych na końcu. Wchodziły w drewno jak w masło.

image
Zęby zawodowe, Kuźnia Szpeju, fot. Borys

Okazało się jednak, że moje nie-do-końca sztywne buty pozostawiają wiele do życzenia, co Makar ujął zgrabnie w smsie, którego dostałam po eliminacjach w Saas Fee: „gratuluję!!! Masz kompletnie chuj…we buty!”.
W międczasie kiedy ja walczyłam na arenie międzynarodowej rozwiązanie problemu rakobutów w kraju ewoluowało. Michał Piątek, znany z krakowskiej firmy M5, zaczął profesjonalnie usztywniać buty pod raki. Jedne z pierwszych takich par otrzymałam najpierw na kredyt, a później w prezencie, od Krzyśka Żukowskiego. Wyposażona w taki szpej pojechałam na ostatnie zawody PŚ do Rosji. Rakobuty spisały się fantastycznie. Przewspinałam w nich później kilka intensywnych drylandowych miesięcy i do tej pory jestem zachwycona.

image
Rakobut usztywniany węglem, M5 + Kuźnia Szpeju, fot. Krzysiek

Z perspektywy czasu i doświadczeń (a przerobiłam każdy możliwy zestaw: od skorup z rakami z płaskimi zębami, przez firmowe rakobuty aż do zestawy M5 + RKS) muszę przyznać, że nasz domowy produkt jest rewelacyjny. Jedyną jego wadą jest brak ocieplenia, ale myślę, że i ta niedogodność zostanie niedlugo rozwiązana. Z drugiej strony nie jest to tak wielki problem. Tak samo jak buty letnie – zakładam je przed drogą i zdejmuje po zakończonym wspinaniu. Tych kilka (-naście) minut spokojnie można w nich wytrzymać.

image
Buciki, fot. Borys

Rakobuty made in Poland posiadają jeszcze jedną zaletę, według mnie dość istotną – nasi producenci cały czas się rozwijają i słuchają klientów. Chcesz mieć taką a nie inną piętę? – Michał to załatwi, boczne zęby krótsze i asymetryczne? – Janek właśnie stworzył nowy model raczków. A do tego całość zamyka się w przyzwoitej cenie 310zł (raczki 110, usztywnienie włóknem węglowym 200) + buty.

image
A zima coraz bliżej…, fot. Borys

Dodaj komentarz