{"id":385,"date":"2015-05-27T19:40:03","date_gmt":"2015-05-27T17:40:03","guid":{"rendered":"https:\/\/olga.kosek.com\/?p=385"},"modified":"2015-05-27T19:40:03","modified_gmt":"2015-05-27T17:40:03","slug":"bmc","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/?p=385","title":{"rendered":"BMC"},"content":{"rendered":"<p>Stoje na stopniu wielkosci stopy. Jak dobrze pokombinuje to nawet dwie nogi zmieszcze. Teren pologi. Nad glowa dwa przeloty. Oba skladaki. Oba z najmniejszych gowien jakie posiadam. I juz wiem, ze jestem w dupie. Wyprztykalam sie.<br \/>\nPo pierwsze ze sprzetu.<br \/>\nPo drugie, co wazniejsze, z psychy.<br \/>\nI nic nie pomaga. Ani dyskusja z Goska, ze dalej latwo, ze tylko dwa ruchy i luz. Ani dyskusja z sama soba, ze przeciez nic sie nie dzieje, ze asekuracja spoko, ze do gleby daleko, ze urobilam ponad polowe drogi i szybciej i prosciej bedzie ja skonczyc.<br \/>\nDupa. Kielbie we lbie i nic poza tym. Ani w gore, ani w dol. Z prawej widze jakies stanowisko. Do niego wiedzie przeurocza droga: przewieszone bloki skalne poprzelatane jakims zielskiem. Ni chuja.<br \/>\nW koncu podejmuje decyzje. Skoro nie do gory i nie w bok to znaczy, ze w dol. Diagnoza problemu bezbledna: do gory sie boje. Zalecone leczenie &#8211; jak zwykle: skoczyc. Pokonaj swoje leki. Likwiduje oba skladaki i ostrzegam Goske o moim zamiarze. Raz jeszcze ogladam przeloty pod soba. Wydaja sie pancerne. Zaczynam sie obnizac i mam deja vu: ni chuja. Psychicznie nie jestem w stanie. Juz nie. Rozum mi odjelo.<br \/>\nPoniewaz zapas fizyczny mam ogromny &#8211; wiekszosc drogi przewspinalam w dol. Ostatnie metry przehaczylam na camach zeby bylo szybciej. Wyszlo szydlo z worka.<br \/>\nNajbardziej zal mi bylo Goski, ktora ma checi, tylko co dzien cos ja ogranicza w tym wspinaniu. Dzis bylam to ja.<br \/>\nPoza mnostwem niecenzuralnych slow pod wlasnym adresem tylko jedna mysl mi przychodzi do glowy: &#8222;cholerna Hejszowina&#8230;&#8221; &#8211; zero przyjemnosci ze wspinania za to ogrom strachu.<br \/>\nDzien jak co dzien. A dni tych bylo szesc.<br \/>\n***<br \/>\nNiedziela. Jura. Dzwoni telefon.<br \/>\n&#8211; Czesc, sluchaj, jest taka sprawa &#8211; nie chcialabys jechac na meeting BMC?<br \/>\n&#8211; Glupie pytanie, jasne, ze bym chciala.<br \/>\n&#8211; Bo jedno miejsce sie zwolnilo, bo Konrad nie moze jechac. Wszystko jest juz oplacone, tylko bilet na samolot trzeba kupic.<br \/>\n&#8211; A gdzie mam doleciec?<br \/>\n&#8211; Manchester albo Liverpool i autobusem do Manchesteru.<br \/>\n&#8211; Ooookej, a kiedy ten meeting?<br \/>\n&#8211; No&#8230;.. w niedziele&#8230;<br \/>\n&#8211; W ktora niedziele?!<br \/>\n&#8211; Najblizsza&#8230;<\/p>\n<p>Tydzien na wariackich papierach, telefony do Trenera, ze bede troche pozniej w Zako niz planowalam, telefony do Goski, zeby sie poznac i dogadac sprzet i transport, telefony do rodziny czy pozyczy pieniadze na samolot i kupi bilet, bo ja przeciez w lesie zyje i nie ogarne, telefony do Kierownika Kursu AKG, ze nie dam rady szkolic w niedziele.<br \/>\nTelefony, telefony, telefony.<br \/>\nZanim sie obejrzalam siedzialam w Krakowie ogladajac swiat przez szybe samolotu i przygotowujac sie do odlotu.<br \/>\n***<br \/>\nGoche poznalam w Manchesterze. Znaczy, jak to w tym srodowisko, wiedzialam kto zacz, ale jakos zycie sie tak ukladalo, ze nigdy sie w skalach nie spotkalysmy. Kwestia geografii: ona Sokoly, ja Jura i Podhale. Kontakt zlapalysmy od razu i do konca wyjazdu bylo bardzo wesolo. Kolejna cudowna znajomosc.<br \/>\nDo Llanberis Angole przywiezli nas z Manchesteru busem. Grupka byla spora. Jakis Helmut, jakis Lopez, dwoch Japoncow, Lotysz, Litwin, Chorwaci, Slowency, mieszkaniec Indii (Indianin?). Slowem &#8211; przekroj przez swiat caly.<br \/>\nAtmosfera od poczatku super. Nocleg zorganizowany, posilki od sniadania do kolacji, wspinanie w ciagu dnia i prelekcje wieczorem. Czasami pogoda niedopisywala, ale biorac pod uwage standardy w Polnocnej Walii &#8211; i tak mialysmy duzo szczescia.<br \/>\n<a href=\"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/wp-content\/uploads\/2015\/05\/wpid-wp-1432748729547.jpeg\"><img decoding=\"async\" title=\"wp-1432748729547\" class=\"alignnone size-full\"  alt=\"image\" src=\"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/wp-content\/uploads\/2015\/05\/wpid-wp-1432748729547.jpeg\" \/><\/a> <\/p>\n<p><strong>Wspinanie &#8211; dzien pierwszy<br \/>\nKamieniolom lupka &#8211; dla glupka<\/strong><br \/>\nOd razu przyznam sie bez bicia, ze nie zostalam fanka rejonu Slate. Nieczynny kamieniolom lupka, wyslizg wiekszy niz na Baderze w Rzedkach, asekuracja iluzoryczna, wspinanie, ktore glownie meczy lydy i psyche.<br \/>\nJak na moj kompletny brak rozwspinania i trzy dni w tym roku w skalach to i tak niezle.<br \/>\nNa rozgrzewke cztery drogi: <em>Seamstress<\/em>, <em>Seams the same<\/em>, <em>Solstice<\/em> i <em>Fool&#8217;s Gold<\/em>. Wyceny nie warte wspomnienia, zwlaszcza ze nieadekwatne do znanej nam rzeczywistosci i skali Kurtyki\/UIAA\/francuskiej.<br \/>\nPo pierwszym dniu dopytuje sie u Becky, mojej opiekunki, o jakies rysy. Przerazenie w jej oczach mnie zaskakuje. Ze ona glownie po slabach, ze rys nie zna, ale cos wymysli.<br \/>\n<a href=\"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/wp-content\/uploads\/2015\/05\/wpid-wp-1432748741720.jpeg\"><img decoding=\"async\" title=\"wp-1432748741720\" class=\"alignnone size-full\"  alt=\"image\" src=\"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/wp-content\/uploads\/2015\/05\/wpid-wp-1432748741720.jpeg\" \/><\/a> <\/p>\n<p>Kolacja, prelekcja, lulu.<\/p>\n<p><strong>Wspinanie &#8211; dzien drugi<br \/>\nTremadog, czyli tree-mad-rock<\/strong><br \/>\n<a href=\"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/wp-content\/uploads\/2015\/05\/wpid-wp-1432748752267.jpeg\"><img decoding=\"async\" title=\"wp-1432748752267\" class=\"alignnone size-full\"  alt=\"image\" src=\"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/wp-content\/uploads\/2015\/05\/wpid-wp-1432748752267.jpeg\" \/><\/a> <\/p>\n<p>Wreszcie jakies naturalne skaly i jakies tarcie. Celem dnia jest droga <em>The Neb<\/em> z ewentualnym trzecim wyciagniem Neb direct, jesli poczuje spreza. Sprez w tym wypadku jest bardzo wskazany, bo direct to hand rysa: 2m dachu, 4m przewieszenia i 2m pologiego terenu. Generalnie okapik do przejscia. Jaja zaczynaja sie na podejsciu, gdyz wsrod drzew ciezko nam znalezc start. W koncu uznajemy z Becky, ze to &#8222;musi byc tu&#8221; i ze zdjecie pewnie slabe, ale mnie sie podoba i cisne. Pierwszy wyciag ladny, jakies zaciecie, jakas przeryska. Drugi to przeniesienie stanu przez krzaki. Nastepnie trzeci &#8211; 4m przewieszonej ryski, polka, druga przewieszona ryska i jest okap. Wahluje sie z pol godziny czy sie wbic czy nie. W koncu szkoda mi sajta i ide klasycznie pod okapem. Dzien konczymy na klasyku rejonu: one step in the clouds. Prowadze ponad 40-metrowy wyciag w banalnym terenie z banalna asekuracja (w gruncie rzeczy zakladam cztery przeloty&#8230;). Wracamy w chalupe. Dzien jak co dzien.<br \/>\nKolacja, prelekcja i spac.<\/p>\n<p><strong>Dzien trzeci &#8211; troja na szynach<\/strong><br \/>\n<a href=\"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/wp-content\/uploads\/2015\/05\/wpid-wp-1432748764271.jpeg\"><img decoding=\"async\" title=\"wp-1432748764271\" class=\"alignnone size-full\"  alt=\"image\" src=\"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/wp-content\/uploads\/2015\/05\/wpid-wp-1432748764271.jpeg\" \/><\/a> <\/p>\n<p>Dla mnie byl to kryzys. Wszystkiego.<br \/>\nDla Goski poniekad tez, bo polaczono nas w trojkowy zespol.<br \/>\nTo byl wlasnie ten dzien, gdy 35m weszlam do gory, 25m w dol, a 10m przehaczylam zeby wrocic na ziemie.<\/p>\n<p><strong>Dzien czwarty &#8211; rest<\/strong><br \/>\n<a href=\"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/wp-content\/uploads\/2015\/05\/wpid-wp-1432748776004.jpeg\"><img decoding=\"async\" title=\"wp-1432748776004\" class=\"alignnone size-full\"  alt=\"image\" src=\"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/wp-content\/uploads\/2015\/05\/wpid-wp-1432748776004.jpeg\" \/><\/a> <\/p>\n<p><a href=\"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/wp-content\/uploads\/2015\/05\/wpid-wp-1432748783881.jpeg\"><img decoding=\"async\" title=\"wp-1432748783881\" class=\"alignnone size-full\"  alt=\"image\" src=\"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/wp-content\/uploads\/2015\/05\/wpid-wp-1432748783881.jpeg\" \/><\/a> <\/p>\n<p>Deszcz, wycieczka do DMM, deszcz, odsypianie, deszcz, ksiazka, deszcz, odsypianie, deszcz, deszcz, deszcz&#8230;<\/p>\n<p><strong>Dzien piaty &#8211; (prze)rysowanie, Llanberis Pass<\/strong><br \/>\n<a href=\"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/wp-content\/uploads\/2015\/05\/wpid-wp-1432748814759.jpeg\"><img decoding=\"async\" title=\"wp-1432748814759\" class=\"alignnone size-full\"  alt=\"image\" src=\"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/wp-content\/uploads\/2015\/05\/wpid-wp-1432748814759.jpeg\" \/><\/a> <\/p>\n<p>Wreszcie wstalam rano z checiami. Cos sie zmienilo. A moze sie po prostu rozruszalam? Na te ostatnie dwa dni moim opiekunem byl Paul. Zaproponowal wspinanie na przeleczy, jakies fajne rysy. Zaproponowalam jedna przeryse po drugiej stronie drogi. &#8222;A chetnie, chetnie.&#8221;<br \/>\nPierwsza czesc dnia &#8211; rozgrzewkowa. <em>Brant direct<\/em>, <em>Slape direct<\/em>, <em>Wind<\/em>.<br \/>\n<a href=\"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/wp-content\/uploads\/2015\/05\/wpid-wp-1432748832290.jpeg\"><img decoding=\"async\" title=\"wp-1432748832290\" class=\"alignnone size-full\"  alt=\"image\" src=\"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/wp-content\/uploads\/2015\/05\/wpid-wp-1432748832290.jpeg\" \/><\/a> <\/p>\n<p> Na popoludnie zapowiedziane deszcze, wiec wrocilismy spod sciany do drogi, przeslismy na druga strone i zaczelismy podchodzic pod offwidth. Po 10 min okazalo sie, ze trafislimy na pierwszy crux &#8211; stoje po kostki w blocie.<br \/>\n&#8211; No! To teraz poznalas juz te slawne walijskie bagna! &#8211; smieje sie Paul. Pod skalami spotykamy Amerykanke. Wlasnie wrocila z tej przerysy. Pozycza zestaw camow (3x #6, 2x #5) odradza branie kasku, zyczy szczescia.<br \/>\nDrugim cruxem okazalo sie podejscie pod droge. Mokre pionowe trawniki sprawily ze omal nie wyladowalam na piargu 15m nizej. Po zastosowaniu wszystkich znanych mi technik (zeby w ziemie, rece w kepy trawy, nogi probujace wykopac stopnie) udalo sie dojsc pod ryse &#8211; <em>Fear od infection<\/em>.<br \/>\n<a href=\"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/wp-content\/uploads\/2015\/05\/wpid-wp-1432748845896.jpeg\"><img decoding=\"async\" title=\"wp-1432748845896\" class=\"alignnone size-full\"  alt=\"image\" src=\"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/wp-content\/uploads\/2015\/05\/wpid-wp-1432748845896.jpeg\" \/><\/a> <\/p>\n<p>Juz po pierwszych czterech metrach tetno wzroslo mi do okolo 180, jednak cala droga okazala sie zaskakujaco prosta. Nie byl to standard OW &#8211; 10cm w gore, 5cm w dol, tylko gielganie sie po 20cm z restami co 2m.<br \/>\nDo chalupy wrocilismy juz w deszczu. Jak sie pozniej okazalo ow deszcz (i drobny blad w przewodniku) mial znaczacy wplyw na rozwoj umiejetnosci lotniczych Gochy.<br \/>\nWieczor uplynal nam przy piwie, papierosie i wymianie opinii co do drog w okolicy. Dla dobra wizerunku polskiego (kobiecego!) teamu &#8211; nie przytocze cytatow. <\/p>\n<p>Dzien szosty &#8211; klifffffy<br \/>\nNie wiem, skad sie wzielo to nasze szczescie, ze do najlepszego rejonu trafilysmy ostatniego dnia. Gogarth &#8211; szum morza, krzyk mew, piekna skala, slonce. Gocha cisnie. Ja nie jestem w stanie &#8211; wszystko mnie boli, a przede wszystkim kostka, ktora nadwyrezylam kilka dni wczesniej w Tremadogu. Udaje mi sie poprowadzic, w bolach, <em>fifth avenue <\/em>i to koniec.<br \/>\nPod sciana spotykam Amerykanke. Patrzymy na siebie ze zrozumieniem. To ten rodzaj porozumienia, ktoremu nie potrzebne sa slowa &#8211; obie bylysmy wczoraj na Fear, obie dzis nie istniejemy.<br \/>\nWieczorem impreza, ktora obie z Gocha odpuszczamy. Ona &#8211; bo nie w jej klimacie, ja &#8211; bo o 4 musze wstac zeby zdazyc na samolot. Meeting dobiegl konca.<\/p>\n<p>Oczywiscie podroz powrotna nie mogla sie obyc bez komplikacji, spoznionego samolotu, spoznionej przesiadki itd. Ale &#8211; piwo i sernik na koszt Lufthansy we Frankfurcie tez mialo swoj urok. Poza tym &#8211; w ostatecznosci ja wrocilam do Krakowa w niedziele. Gocha impreze miala taka, ze w domu wyladowala po trzech dniach. Ta to pozyje.<\/p>\n<p>***<br \/>\nNa koncu chcialabym podziekowac przede wszystkim:<br \/>\n<strong>Gosce<\/strong>, za cierpliwosc, za pogadanki, za smiech oraz za nauke jak sie powinno wspinac. Laska, jaja masz wieksze niz niejeden facet \ud83d\ude09 Szacun!<br \/>\n<strong>X-owi, PZA i BMC<\/strong> &#8211; za mozliwosc uczestniczenia w meetingu i rozszerzenie horyzontow, swiatopogladu oraz wspin w fajnym miejscu z doborowym towarzystwem.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Stoje na stopniu wielkosci stopy. Jak dobrze pokombinuje to nawet dwie nogi zmieszcze. Teren pologi. Nad glowa dwa przeloty. Oba skladaki. Oba z najmniejszych gowien jakie posiadam. I juz wiem, ze jestem w dupie. Wyprztykalam sie. Po pierwsze ze sprzetu. Po drugie, co wazniejsze, z psychy. I nic nie pomaga. Ani dyskusja z Goska, ze [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_monsterinsights_skip_tracking":false,"_monsterinsights_sitenote_active":false,"_monsterinsights_sitenote_note":"","_monsterinsights_sitenote_category":0,"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"class_list":["post-385","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-bez-kategorii"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/385","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=385"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/385\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=385"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=385"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=385"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}