{"id":509,"date":"2016-07-08T18:56:08","date_gmt":"2016-07-08T16:56:08","guid":{"rendered":"https:\/\/olga.kosek.com\/?p=509"},"modified":"2016-07-08T18:56:08","modified_gmt":"2016-07-08T16:56:08","slug":"ministrant","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/?p=509","title":{"rendered":"Ministrant"},"content":{"rendered":"<p><em><strong>&#8222;<\/strong><\/em><strong><em>Ta ostatnia niedziela,<\/em><\/strong><br \/>\n<strong><em>dzisiaj sie rozejdziemy&#8230;<\/em><\/strong><em><strong>&#8222;<\/strong><\/em><\/p>\n<p>Kiedy wyszlismy na gore &#8211; radosc mieszala sie ze zmeczeniem i satysfakcja. Udalo sie. W koncu sie udalo. Dwa lata pracy, sezonowe cotygodniowe sniadania na Ministrancie, dniowki robocze i wspinaczkowe i wreszcie padlo. Siedzielismy z Darkiem i Marcinem na gorze w euforii.<br \/>\n<em>&#8222;Cos sie konczy cos sie zaczyna.&#8221;<\/em><br \/>\n***<br \/>\nTen wpis mial byc opowiescia o jednej z najwiekszych przygod mojego zycia. Tego wpisu nie bedzie. Od naszego przejscia nie minely nawet dwa tygodnie, a juz zdazylam sie dowiedziec, ze pewniesmy drogi nie zrobili, ze uzurpuje sobie prawa do przejscia, ze bylam tylko &#8222;towarzyszaca&#8221;, ze chuje muje dzikie weze.<br \/>\nPostanowilam milczec.<br \/>\nTego wpisu nie bedzie, bo to, co sie dzialo na Ministrancie &#8211; zostanie na Ministrancie.<br \/>\nTego wpisu nie bedzie, bo zbyt wazne dla mnie (i nie tylko) sa te dni spedzone w gorze.<br \/>\nTen wpis bedzie o innych, okolo ministranckich, sprawach.<br \/>\n***<br \/>\n<strong>Jak zostalam Borysem?<\/strong><\/p>\n<p>Borysem zostalam pewnego pieknego popoludnia podczas standardowej szychty drajciulowej. Juz nawet nie pamietam dokladnie dlaczego akurat Borys. Pamietam, ze w gruncie rzeczy chodzilo o to, ze chce mi sie wspinac. Ze chce mi sie trenowac, ze chce mi sie zapierdalac, ze mimo chlosty, jaka zbieram &#8211; dalej probuje. W skrocie &#8211; ze &#8222;mam jaja&#8221;, jak to okreslil autor mojego pseudonimu. &#8222;Nawet wieksze niz niejeden facet&#8221;.<br \/>\nW ten oto sposob otrzymalam pelnie praw wspinaczkowych, przynajmniej tutaj &#8211; na Podhalu. Pewnie ktos sie teraz zbulwersuje, ze &#8222;ale jak to? przeciez to nie zalezy od plci!&#8221;. Jasne, ze zalezy. Prosty przyklad: Jozek z Jadzka zrobili, dajmy na to, American Beauty VIII+ na Mnichu. Standardowe skojarzenie: Jozek przeciagnal Jadzke przez Mnicha.<br \/>\nJa sie z tym podejsciem spotkalam w innym wymiarze. Dwa lata temu uslyszalam w skalach: &#8222;jak to? Kotlet sie wspina z baba???&#8221;. Ano wspina sie. A to dlatego, ze ta baba tez sie wspina.<br \/>\nNie, nie jestem zadna feministka. Tylko podczas wspinania jestem przede wszystkim wspinaczem. Generalnie mam w dupie dom, rodzine, dzieci, gotowania, prania, srania. Mam w dupie, czy od treningu rozrosna sie mi plecy czy bicek. Chce sie wspinac i realizowac jakies tam swoje cele. Dlatego zasluzylam sobie na &#8222;Borysa&#8221;. Tu, na Podhalu juz malo kto uzywa mojego imienia. Wrecz dochodzi czasem do zabawnych rozmow:<br \/>\n&#8211; Z kim cisniesz w te skaly?<br \/>\n&#8211; Z Ola.<br \/>\n&#8211; Z jaka znowu Ola??? Aaa! Z Borysem?<br \/>\nTaki lajf. Tak wybralam.<br \/>\n***<br \/>\n<strong>Dlaczego Ministrant?<\/strong><\/p>\n<p>Dwa lata temu, gdy u gory istnial tylko jeden projekt &#8211; Marcin zapytal, czy nie przeszlabym sie z nim i Darkiem wyniesc sprzet. A sprzetu bylo w ciul. Nie wahajac sie ani chwili zgodzilam sie im pomoc. Przeszlam sie na gore z lina w plecaku tylko po to by poopalac sie caly dzien w sloncu na wierzcholku czekajac na chlopakow. Gdy Darek przenosil sie do Hiszpanii &#8211; Marcin zaproponowal mi wspolprace na Ministrancie. Przygotowalismy drugi projekt, aby moc sie czyms zajac &#8222;pod nieobecnosc&#8221; Darka. Minely dwa lata i dopiero na pierwszym wyjsciu w tym roku Marcin przyznal, ze wlasnie z powodu tamtego jednego wyjscia pomocniczego zaproponowal mi dalsza partycypacje. Czasem wystarczy byc soba, aby zostalo to docenione.<br \/>\n***<br \/>\n<em><strong>&#8222;<\/strong><\/em><strong><em>Reszta jest milczeniem<\/em><\/strong><em><strong>&#8230;&#8221;<\/strong><\/em><\/p>\n<p>W ciagu ostatnich kilku dni pare osob zapytalo mnie, czemu nie odpowiem na te wszystkie wynaturzenia dotyczace przejscia Opetania.<br \/>\nW srodowisku wspinaczkowym funkcjonuje od wielu lat. W ciagu tych wielu lat nazbieralam sobie liczne grono adwersarzy w wyniku mowienia tego, co mysle. W wyniku bycia prawdziwym i mowienia na glos rzeczy, o ktorych szeptalo sie w kuluarach. Roznica jest taka, ze gdy kogos lub cos krytykowalam (nawet publiczenie) &#8211; zawsze robilam to podpisujac sie imieniem i nazwiskiem. Swoim. Kiedys faktycznie chcialabym prostowac i wyjasniac wszelkie niedopowiedzenia. W tej chwili &#8211; nie widze potrzeby dyskutowania z ludzmi, ktorych nie stac na to, aby podpisac sie pod wlasna opinia imieniem i nazwiskiem. Poza tym, jak mawia Kotlet: &#8222;robmy swoje&#8221;.<br \/>\n***<br \/>\n<strong>Swiat jest poza internetem<\/strong><\/p>\n<p>W ramach &#8222;robienia swojego&#8221; wstaje w tyg o 4:45 zeby jechac sie powspinac. Chlosta ostatnimi dniami jest niewyobrazalna, ale towarzystwo na szczescie lagodzi moje nerwowe humorki. Na &#8222;pocieszenie&#8221; i swietowanie 10-lecia swojego wspinania zrobilam wczoraj swoje pierwsze VI.3 os na Jurze. A jutro znowu pojde w gory z Kotletem. Robota czeka.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>&#8222;Ta ostatnia niedziela, dzisiaj sie rozejdziemy&#8230;&#8222; Kiedy wyszlismy na gore &#8211; radosc mieszala sie ze zmeczeniem i satysfakcja. Udalo sie. W koncu sie udalo. Dwa lata pracy, sezonowe cotygodniowe sniadania na Ministrancie, dniowki robocze i wspinaczkowe i wreszcie padlo. Siedzielismy z Darkiem i Marcinem na gorze w euforii. &#8222;Cos sie konczy cos sie zaczyna.&#8221; *** [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_monsterinsights_skip_tracking":false,"_monsterinsights_sitenote_active":false,"_monsterinsights_sitenote_note":"","_monsterinsights_sitenote_category":0,"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"class_list":["post-509","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-bez-kategorii"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/509","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=509"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/509\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=509"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=509"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/olga.kosek.com\/blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=509"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}